Free Lock Pick Guide with every order. See what our customers say

Free Shipping for UK orders* Learn more

Zjednoczcie się otwieracze zamków całego świata!

Lock Pickers of The World Unite!

Chris Dangerfield |

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku. Nowy rok jest już w pełni rozkręcony, a wszystkie świetne pomysły, które miałeś w okresie świątecznym, wróciły tam, gdzie ich miejsce, a Ty znów jesteś w swoim uspokajająco znajomym rytmie. Wprowadzamy zmiany, kiedy musimy, a nie kiedy chcemy – w każdym razie tak jest bardziej sensownie. Oczywiście wróciłem do pracy. Nie żebym kiedykolwiek przestał. Pojechałem na wakacje, ale przy nowoczesnej komunikacji byłoby prawie niegrzecznie nie pracować. Byłem na plaży w Tajlandii, moja przyjaciółka na ręczniku obok mnie, a fale uderzały o drobny, biały, ziarnisty piasek, a słońce, naprawdę za gorące, cudownie za gorące, rozgrzało wszystko w zasięgu wzroku do zbyt wysokiej temperatury, żeby można było tego dotknąć – i zadzwonił telefon. I to księgowy. To dyspozytor. To kierownik banku. To ludzie, którzy tworzą aplikację do obsługi wiadomości e-mail w sklepie. To dostawca z USA, który chce porozmawiać o projekcie produkcyjnym. To mój kierownik banku. Dzwoni i dzwoni i dzwoni. I są e-maile do zrobienia, są zapasy do zamówienia, są ludzie do negocjacji cen. Są ludzie do analizy stron docelowych, z których można się pośmiać. Praca trwa. Jeszcze jedną pina coladę, proszę pana? Tak, poproszę 10.

Więc nie wszystko jest złe, ale wracam do pracy. I w tym roku wchodzę w drugą dekadę w tym fachu. Dekadę temu zaczęliśmy sprzedawać klucze do otwierania zamków, które robiłem ręcznie. Teraz sprzedajemy o wiele więcej, sklep zmienił się (chyba) 7 razy, jest więcej pracowników, więcej konsultantów, więcej dostawców, więcej klientów, więcej do zrobienia. Ale niektóre rzeczy, niektóre rzeczy w ogóle się nie zmieniły. Chyba nie było takiej potrzeby? I tak docieramy do tematu tego bloga, czegoś, co pozostało takie samo. Przez 10 lat w branży wytrychów jedna rzecz pozostała niezmienna:

Ludzie mówią mi, że sprzedaż wytrychów jest naprawdę, naprawdę, naprawdę, NAPRAWDĘ okropna.

Już na samym początku, zanim położyłem ręce na małej ręcznej maszynce do cięcia kluczy Curtis i zacząłem ręcznie piłować klucze, ludzie postanowili - nie WYBRANI - oświecić mnie w kwestii surowej, złowrogiej rzeczywistości mojej sytuacji. Poprzez to bierne/agresywne medium „Wściekłego E-maila”, w jakiś sposób cyfrowo oderwane i wysterylizowane, przypomina mi się ta czarostwo, którego jestem częścią. Wygląda na to, że w jakiś sposób przyczyniam się do powolnego rozkładu naszej pięknej ziemi. Przestępcy używają wytrychów, czyż nie wiesz? A ja sprzedaję te cholerne rzeczy. Czy jestem głupi? Czy jestem szalony? Dostaję te e-maile CAŁY DZIEŃ, każdego dnia. Najśmieszniejsze w nich - w ich wielu formach, ich wielu kątach i podejściach do zasadniczo tego samego punktu - przestępcy używają wytrychów, a ja nie powinienem ich sprzedawać - jest to, że zakładają, że o tym nie myślałem. To jedyna opcja. MÓWIĄ MI, co robię, mówią mi, że muszę być albo głupi, albo bezduszny. Mówią mi, jakby w jakiś sposób mieli zapalić coś w mojej głupiej głowie, co mnie obudzi i powiem: „O cholera! Przepraszam!”. Nigdy nie było szansy, żebym mógł to długo rozważać. Nie mam pojęcia, że ​​mogę mieć informacje - będąc w terenie i wszystko - które sugerują, że sprawy mogą być inne niż to, co błędnie założyli. Moja koncepcja opiera się na wykształceniu, doświadczeniu i wiedzy. Ich koncepcje opierają się na najmniej wiarygodnej ze wszystkich ludzkich cech, „intuicji”. Jednak, jak każdy powyżej 20 roku życia wie, życie, być może niesprawiedliwie, często jest sprzeczne z intuicją. Rozmawiałem z wieloma profesjonalistami w dziedzinie przestępczości w czasie, gdy zajmowałem się wytrychami. Doradzałem im, sprzedawałem im, rozmawiałem z nimi i w ich imieniu. Chociaż ludzie lubią ulegać strachowi przed wiadomościami o szóstej rano, który sugerowałby, że są ludzie klęczący na ich progu z zestawem wytrychów, zdesperowani, aby dostać się do środka i zabić wszystkich, prawda jest taka, że ​​jest to rzadkie. To jest super rzadkie. Znam więcej przypadków śmierci z powodu ekspresu do kawy. Jeden z policjantów, z którym rozmawiałem, powiedział mi, że przez 15 lat czynnej służby nigdy, NIGDY nie spotkał się z przestępstwem, w którym w jakikolwiek sposób użyto wytrychów. To nie są odpowiednie narzędzia do pracy, podczas gdy młotek lub stopa często umożliwiają dostęp znacznie wydajniej. Sprzedajemy narzędzia do otwierania bez niszczenia, a nie narzędzia do otwierania. I na tym rozróżnieniu wszystko się kończy. Nieniszczące narzędzia do otwierania faktycznie utrudniają wejście, faktycznie stawiają KOLEJNĄ przeszkodę na drodze potencjalnego włamywacza. Czyn „nieuszkadzania” to kolejna rzecz do rozważenia i dodaje do równania jedną rzecz, którą przestępcy chcą zminimalizować - czas. Czasami dużo czasu. Jasne, są filmy pokazujące zamki otwierane, podważane, grabione lub omijane w ciągu kilku sekund, ale są dziesiątki tysięcy ludzi, którzy otwierają zamek, co zajęło im ponad 20 minut, a nadal nie ma śladu po tym, że ten cholerny przedmiot się otworzy. Pomysł, że przestępca używa wytrychów, jest śmieszny, ponieważ to nie są odpowiednie narzędzia do pracy. To nie jest Mission Impossible, to prawdziwy świat. Często podczas takiego przesłuchania jestem pytany o „profesjonalnych złodziei samochodów, syndykaty” (przypuszczam, że z telewizji), którzy używają wytrychów samochodowych do kradzieży samochodów. Poza faktem, że nie sprzedajemy niczego, co mogłoby uruchomić samochód, żaden „profesjonalny syndykat złodziei samochodów” nie potrzebuje brytyjskich kluczy Bump Keys, aby dowiedzieć się, że płaski kawałek metalu lub poduszka powietrzna i chwytak mogą zostać użyte, aby dostać się do samochodu. Oni wymyślili te cholerne rzeczy! Tak samo morderstwa nie wzrosły wraz ze sprzedażą noży kuchennych, więc przestępczość nie poprawiła się ani nie pogorszyła wraz z dostępnością narzędzi do otwierania zamków. Dlaczego, u licha, miałaby się poprawić? Mówię ludziom, że mam trochę więcej wiary w społeczeństwo, że wierzę, że można sprzedawać wytrychy, nie zmieniając w inny sposób normalnych ludzi w przestępców. Oni nie ufają! Oni CIEBIE nie ufają - uważają, że jesteś głupi i że w chwili, gdy wytrych wejdzie w twoje posiadanie, okradniesz wszystko, co jest na widoku. Ci ludzie uważają, że są od ciebie mądrzejsi. Dziwne, bo ich argument jest tak skąpy, a ich lichy welon „argumentu” to tak naprawdę tylko gen Mary Whitehouse, wyłapany przez cuchnący wiatr, który rozkwita w skamieniałym, wspólnotowym sercu czytelników Daily Mail na całym świecie. Oto 10 kolejnych lat takich e-maili. Mam roboczą odpowiedź, która składa się z czterech części z ilustracjami żab w statkach kosmicznych, gotowych bez wysiłku odpowiedzieć na te e-maile. Niezupełnie. Proszę o dowody i znów nic nie słyszę.

Tak to się dzieje.